Kaszuby to kraina młynów.
Dawniej, w tym pełnym jezior i połączonych ze sobą rzek krajobrazie, działały setki małych i większych młynów. Rolnicy uprawiali zboże, a niemal każda wieś miała swój młyn — miejsce codziennej pracy, spotkań i rytmu wyznaczanego przez wodę.
Taką historię ma również młyn w Ciemnie.
Trudno dziś powiedzieć, jak dawno temu został zbudowany — być może stał tu od dziesięcioleci, a może od setek lat. Do dziś przy rzece, oparty o stary, rozłożysty lipowy pień, stoi dawny kamień młyński — cichy świadek minionych czasów.
W swojej długiej historii młyn widział wiele. Przetrwał wojny i zmiany granic. Przed II wojną światową rzeka Kamieniczna wyznaczała przebieg polsko-niemieckiej granicy, a most pełnił funkcję punktu celnego. Ciemno — wówczas noszące nazwę Zemmen — leżało po stronie niemieckiej, natomiast Gliśno Wielkie było już po stronie polskiej.
Po wojnie młyn stał w ruinie. Z czasem został odbudowany, a koło młyńskie ponownie ruszyło — tym razem pod zarządem państwowym. Produkcja mąki trwała do lat 60., kiedy to ostatnie ziarno zostało zmielone, a działalność młyna definitywnie zakończono.
Historia jednak na tym się nie kończy.
Budynek został zakupiony przez rodzinę Peplińskich i przekształcony w niewielki tartak. Kiedy w 1995 roku młyn kupił mój ojciec, Maciej Kogutowski, tartak wciąż jeszcze funkcjonował. Trafił tu przypadkiem — za sprawą przyjaciela, który poznał go z ówczesnymi właścicielami podczas wakacyjnego pobytu w okolicy. Ojciec niemal od razu zakochał się w rzece, otaczającej przyrodzie i potencjale tego miejsca.
Swoją wizję szybko przelał na papier. Krok po kroku, przez kilka lat prac budowlanych, porządkowania terenu i tworzenia przestrzeni, dawna przemysłowa zabudowa zaczęła zmieniać swoje oblicze. Po pięciu latach jego marzenie stało się rzeczywistością.
Tak narodził się Żurawi Młyn — miejsce, które do dziś nosi w sobie ślady swojej historii, a jednocześnie żyje nowym rytmem, wpisanym w krajobraz, wodę i ciszę tej ziemi.